Ile polskich firm używa AI? Dane GUS 2026 i bariery wdrożeń.

Ile firm w Polsce używa AI? Według danych GUS z października 2026 roku jest to 17,8% przedsiębiorstw, czyli mniej niż co piąta. Rok wcześniej było o 9,1 punktu procentowego mniej. W tym samym raporcie 39,8% Polaków w wieku 16–74 lat korzystało z narzędzi AI w ciągu ostatnich trzech miesięcy.

Te dwie liczby opisują jedną lukę. Ludzie używają AI szybciej niż firmy, w których pracują. Dla właściciela małej firmy to ważniejsze, niż się wydaje, bo luka zwykle nie jest pusta. Wypełniają ją narzędzia, o których nikt w firmie nie zdecydował.

Piszę ten tekst na koniec października, kiedy dane są świeże. Opieram się wyłącznie na nazwanych źródłach i przy każdej liczbie podaję, skąd pochodzi. Najpierw GUS, potem badanie EY o barierach, a na końcu wniosek: dlaczego zaczynam od diagnozy, a nie od narzędzi.

Ile polskich firm używa AI według GUS

17,8% firm i 39,8% Polaków

Dane pochodzą z raportu GUS „Społeczeństwo informacyjne w Polsce w 2026 r.", który opisały media 21 października 2026 roku. Z narzędzi AI korzysta 17,8% przedsiębiorstw. To wzrost o 9,1 punktu procentowego, więc udział więcej niż się podwoił.

Wśród osób prywatnych obraz jest wyraźnie szybszy. W ciągu trzech miesięcy przed badaniem z narzędzi AI skorzystało 39,8% Polaków w wieku 16–74 lat. Rok wcześniej było to 22,7%, czyli o 17,1 punktu procentowego mniej. W grupie 16–24 lata odsetek wynosi 72,5%, a w grupie 65–74 lata 9%.

Różnica między grupami wiekowymi ma praktyczne znaczenie. W jednym zespole mogą pracować osoby, które używają AI codziennie, i osoby, które nie używają jej wcale. Dane GUS nie mówią, jak to wygląda w konkretnej firmie. Pokazują natomiast, że nawyki ludzi bardzo się różnią. Firma, która tego nie zna, planuje bez pełnych danych.

W skrócie (GUS, 2026):

Firmy używające AI: 17,8% (wzrost o 9,1 p.p.).

Polacy w wieku 16–74 lat używający AI w ostatnich 3 miesiącach: 39,8% (rok wcześniej 22,7%).

Najwięcej wśród osób w wieku 16–24 lata: 72,5%.

Do czego firmy jej używają

Według tego samego raportu firmy sięgają po AI głównie w czterech obszarach:

  • marketing i sprzedaż: 11,1%,
  • generowanie obrazu, dźwięku lub wideo: 9,9% (wzrost o 7 punktów procentowych),
  • generowanie tekstu lub mowy: 9,7% (wzrost o 4,4 punktu procentowego),
  • praca biurowa i decyzje zarządcze: 9,6%.

Z tych liczb czytam jedno: AI wchodzi tam, gdzie efekt widać od razu, czyli w treściach i sprzedaży. To są zastosowania, które nie wymagają zmiany sposobu pracy całej firmy. Nie wiem, czy to dobra kolejność, i dane tego nie rozstrzygają. Pokazują tylko, gdzie firmy zaczynają.

Co hamuje firmy we wdrażaniu AI

Drugie źródło to „Barometr Przedsiębiorczości" EY, którego wyniki opublikowano 11 sierpnia 2026 roku. Badanie obejmuje firmy z 11 krajów regionu, w tym z Polski, a ankietę przeprowadzono w pierwszym kwartale 2026 roku. Warto je zestawić z GUS, bo odpowiada na pytanie, które GUS zostawia: dlaczego reszta jeszcze nie zaczęła.

Przepisy i bezpieczeństwo danych ważniejsze niż koszt

EY zapytał o największe bariery. Odpowiedzi wyglądają tak:

  • niejasne przepisy dotyczące AI: 43%,
  • bezpieczeństwo i prywatność danych: 38%,
  • możliwa utrata miejsc pracy: 32%,
  • koszt wdrożenia: 17%.

Co z tego wynika: najrzadziej wskazywanym hamulcem są pieniądze (17%). Najczęściej wskazywana jest niepewność: co wolno, co jest bezpieczne i co się stanie z ludźmi. Tej niepewności nie rozwiąże kupno kolejnego narzędzia.

Dla właściciela małej firmy wniosek jest prosty. Na niejasne przepisy nie ma wpływu. Ma natomiast wpływ na to, co dzieje się z jego danymi i z ludźmi w zespole. Te dwa obszary, czyli dane i zespół, najłatwiej sprawdzić na samym początku.

Polskie firmy inwestują więcej, a korzyści widzą rzadziej

W tym samym badaniu 39% polskich firm wydało na AI w ciągu ostatnich trzech lat od 100 do 499 tysięcy złotych. Średnia dla regionu to 19%. Kolejne 12% polskich firm wydało od 500 do 999 tysięcy złotych, a 8% ponad milion.

Zestawienie z korzyściami jest mniej korzystne. Wzrost wydajności widzi 44% polskich firm (średnia regionu: 60%). Oszczędności kosztów widzi 43% (region: 51%), a wzrost przychodów 24% (region: 38%).

Te liczby nie wyjaśniają przyczyn, więc nie wyciągam z nich wniosku, że pieniądze wydano źle. Pokazują jedną rzecz: sam wydatek nie gwarantuje zauważalnego efektu. Ważne jest to, na co poszedł i czy ktoś wcześniej sprawdził, gdzie AI ma sens.

Jak czytać te dane ostrożnie

Dwa badania mierzą różne rzeczy, więc nie należy ich dodawać ani porównywać wprost. GUS pokazuje, jaki odsetek przedsiębiorstw w Polsce używa AI. EY pyta firmy z 11 krajów o wydatki, korzyści i bariery, a opublikowany komunikat nie podaje liczebności próby. Obie liczby pochodzą z badań ankietowych, a nie z pomiaru tego, co faktycznie dzieje się w procesach firm.

Dlatego traktuję je jako kierunek, a nie wyrok. Pokazują, że uwaga firm koncentruje się na niepewności, a nie na kosztach. Nie pokazują, co zrobić w konkretnej firmie. Na to pytanie odpowiada dopiero rozmowa i przegląd procesów.

Co to znaczy dla właściciela małej firmy

Pracownicy używają AI, a firma często o tym nie wie

Warto uważnie przeczytać, co mierzy GUS. Wskaźnik 39,8% dotyczy używania AI w ogóle, a nie tylko w pracy. Nie wynika z niego więc, ilu pracowników korzysta z AI w firmowych zadaniach.

Wynika z niego co innego. Prawie cztery na dziesięć dorosłych osób w wieku 16–74 lat używa takich narzędzi na co dzień. Trudno przyjąć, że w firmie nikt ich nie otwiera, skoro firma nie ustaliła żadnych zasad. To zjawisko ma nazwę: shadow AI, czyli AI używana poza wiedzą i kontrolą firmy.

Tu wraca druga liczba z badania EY. Dla 38% firm barierą jest bezpieczeństwo i prywatność danych. Jeśli dane klientów lub dokumenty firmy trafiają do narzędzia, którego firma nie wybrała, to jest dokładnie ten problem. Tylko że nikt go nie widzi.

Trzy pytania, na które warto umieć odpowiedzieć

Z tych danych wynikają trzy proste pytania. Nie są instrukcją wdrożenia, tylko sprawdzianem tego, ile firma wie o własnej sytuacji:

  • Czy wiem, z jakich narzędzi AI korzysta mój zespół, także na prywatnych kontach?
  • Czy wiem, jakie dane firmy i klientów trafiają do tych narzędzi?
  • Czy ktoś w firmie odpowiada za decyzje dotyczące AI, czy każdy decyduje sam?

Jeśli na któreś z nich odpowiedź brzmi „nie wiem", od tego zaczyna się diagnoza. Nie od wyboru narzędzia.

Ryzyko nadużyć wymieniają nawet twórcy modeli

26 października 2026 roku spółka Anthropic, twórca modeli Claude, złożyła w amerykańskim urzędzie nadzoru rynku kapitałowego dokument S-1, czyli prospekt przed planowanym debiutem giełdowym. Według relacji prasowej dokument wśród czynników ryzyka wymienia to, że modele AI mogą być nadużywane lub manipulowane do wytwarzania szkodliwych wyników.

Nie oceniam spółki ani jej wyceny. Wskazuję tylko fakt: ryzyka związane z użyciem AI opisują już sami dostawcy, w dokumentach składanych urzędom. Dla małej firmy wniosek jest praktyczny. Zanim zadecyduje, jak używać AI, powinna wiedzieć, jakich narzędzi i do czego już używa.

Dlaczego zaczynam od diagnozy, a nie od narzędzi

Z trzech źródeł układa się spójny obraz. Firm używających AI jest mniej niż co piąta. Ludzi używających jej prywatnie jest prawie czterech na dziesięciu. Jako główne bariery firmy wskazują przepisy i dane, a nie koszt. Część firm, która już wydała pieniądze, nie widzi efektu.

To właśnie dlatego proponuję inną kolejność niż „najpierw narzędzie, potem pomysł". Pisałem o tym w tekście Od czego zacząć z AI w firmie? Nie od ChatGPT. Pierwszym krokiem jest diagnoza: co w firmie się dzieje, zanim ktokolwiek wybierze rozwiązanie.

Co sprawdza audyt AI, zanim cokolwiek się kupi

Audyt AI to uporządkowany przegląd firmy pod kątem AI. Jego zakres opisałem w artykule Audyt AI: co to jest, jak wygląda i czy Twoja firma go potrzebuje. W skrócie sprawdza się pięć rzeczy:

  • które procesy zabierają najwięcej czasu i gdzie powtarzają się te same czynności,
  • z jakich narzędzi AI zespół już korzysta, także nieoficjalnie,
  • jakie dane trafiają do tych narzędzi i czy to jest bezpieczne,
  • gdzie AI ma sens, a gdzie lepiej zostawić pracę bez zmian,
  • w jakiej kolejności podejmować kroki i po czym poznać, że dały efekt.

Wynikiem nie jest zakup. Wynikiem jest plan, który odpowiada na pytania z badania EY: co jest dozwolone, co bezpieczne i co się zmieni dla ludzi w zespole.

Różnicę widać w kolejności decyzji. Bez diagnozy pytanie brzmi: jakie narzędzie kupić. Po diagnozie pytanie brzmi: który proces zmienić najpierw, kto za niego odpowiada, jakich danych wolno w nim użyć i jak zmierzymy wynik. To drugie pytanie jest trudniejsze, ale daje odpowiedź, którą da się sprawdzić. Przy pierwszym sprawdzić można tylko rachunek.

Najważniejsze z artykułu:

1. AI używa 17,8% polskich firm (GUS, 2026) i 39,8% Polaków w wieku 16–74 lat.

2. Firmy wskazują jako bariery przede wszystkim przepisy (43%) i bezpieczeństwo danych (38%), a koszt rzadziej (17%) (EY, 2026).

3. Zanim wybierzesz narzędzie, ustal, co w firmie już się dzieje. To jest diagnoza.

Pierwsza rozmowa

Jeśli po przeczytaniu masz pytania o swoją firmę, zacznij od rozmowy. Opowiesz, jak wygląda praca, a ja powiem, czy audyt AI ma w Twoim przypadku sens, a jeśli nie, to powiem to wprost.

Na rozmowę nie trzeba się przygotowywać. Wystarczy, że opiszesz, czym zajmuje się firma, ile osób w niej pracuje i co zabiera najwięcej czasu. Resztę ustalamy w trakcie.

Pierwsza rozmowa bezpłatna, 30 minut. Wycena indywidualna.

Źródła

GUS, „Społeczeństwo informacyjne w Polsce w 2026 r." (dane za: xyz.pl, 21.10.2026).

EY, „Barometr Przedsiębiorczości", informacja prasowa z 11.08.2026: Polscy przedsiębiorcy regionalnym liderem inwestycji w AI.

Dokument S-1 spółki Anthropic z 26.10.2026 (według relacji: SF Standard, 26.10.2026).

Wszystkie wpisy